piątek, 1 sierpnia 2014

prolog- początek

 hej, mam na imię weronika i postanowiłam napisać tego bloga. To mój 2 blog który ciągle pisze, mam nadzieję że dotrwam do końca w tej historii a wy będziecie z niecierpliwością czekać na następne rozdziały
oraz oczywiście będziecie szczerze komentować. to chyba wszystko później wkleje tutaj tytuł piosenki przy której pisałam ten prolog życze wam przyjemnego czytania :P


Lacey czuła wokół siebie ostry podmuch powietrza. Na skórze pojawiła jej się gęsia skórka. Czuła strach, wszechogarniający, paraliżujący strach przed tym czymś.Nie wiedziała co to ale podskórnie czuła że to jest złe. Drzewa szumiały złowieszczo, oprócz nich nie było słychać nic, jakby w lesie wszystkie zwierzęta zniknęły. Usłyszała za sobą szelest, szybko odskoczyła od krzaków lecz było za późno. To coś złapało ją za nogę i ciągnęło w samo serce lasu. Krzyczała lecz nikt jej i tak nie słyszał bo w promieniu 2 km nie było żywej duszy. Choć jeśli licząc te '' nieżywe'' to było ich pełno.wśród niej roiło się pełno tych krwiożerczych istot które chciały rozszarpać ją na kawałki. Czuła ból we prawej nodze tej za którą ciągnęła ją ta istota. Mam nadzieje, że nie jest złamana bo jeśli tak, nie będę mogła uciekać - pomyślała .starała się trzeźwo myśleć mimo ogarniającego ją strachu jednak było to bardzo trudne ponieważ ta istota dociągnęła ją już do miejsca w którym mieszkała. wokoło roiło się więcej oślizgłych, brudnych obsmarowanych od stóp do głów w mule potworów. TO powiesiło ją na gałęzi drzewa rosnącego obok stołu z różnymi przedmiotami, Lacey nawet nie próbowała się zastanawiać do czego służą tylko próbowała znaleźć drogę ucieczki. stwór obrócił się do niej plecami sięgając po jedno z narzędzi. dziewczyna zauważyła  że sznur jest uszkodzony i wystarczy kilka razy szarpnąć aby go  zerwał. Lacey szarpnęła, już za pierwszym razem sznur puścił a ona  spadła. Nie zastanawiała się co na to jej oprawcy tylko biegła przed siebie. Potknęła się o wystający korzeń drzewa którego przedtem nie było, upadła, usłyszała mrożący krew w żyłach krzyk potwora a później była tylko ciemność i ból w klatce piersiowej...